Mężczyzna uniósł głowę ze swoich rąk. Spojrzał na nią nieobecnym wzrokiem. twarz miał mokrą od łez, które przecinały zmarszczki, już doświadczonego przez życie mężczyznę. Drapiąc się po lekko siwych włosach powiedział:
- Uciec? Powiedz jak... a tak zrobię ! Daj mi nadzieje ze to się uda! A tak uczynię! Czy zdajesz sobie sprawę kim oni są? Nie... Nikt nie zdaje sobie z tego sprawy.. Nikt! Słyszysz! Nie mamy wyjścia... Zrozum... - Ostatnie słowa mężczyzna wypowiedział już z twarzą schowaną w dłoniach. Kobieta patrzyła równie mokrymi oczami na mężczyznę. Jej czarne włosy opadnięte na ramiona, i przychylnie traktowana cera przez czas, odmładzały ją o jakieś 10 lat. Była znaną stanowczą osobą w mieście gotową zrobić wszystko by ochronić swoją rodzinę. Jej mąż też był taki swego czasu, ale niedawno, coś się wydarzyło, coś zobaczył i to zmieniło jego nastawienie. Stał się strachliwy i bezradny. Nawet teraz, gdy w niebezpieczeństwie jest jego syn, nie myśli nawet jak go uratować. Zdaje sobie sprawę, że już nic nie da się zrobić i trzeba będzie żyć dalej.
- Nie uważasz chyba, że będę się przyglądać jak zabierają mojego syna?! - Kobieta uderzyła dłońmi o stół. - Nie oddam go.. Zrobię wszystko co będę mogła... - Alicja zsunęła się na ziemię z nieprzytomnym wzrokiem skierowanym w podłogę.
Mężczyzna wstał. - Już czas.. Idę po niego. - Minął kobietę i skierował się do sąsiedniego pokoju - Nie rób żadnych głupstw. Proszę... - Dodał wychodząc z pokoju.
Mężczyzna wszedł do pokoju swojego dziecka i usiadł na łóżku delikatnie. By nie zbudzić chłopca. Chciał jeszcze przez chwile widzieć swojego syna, w swoim łóżku tak beztrosko podróżującym w krainie snów. Wyciągnął rękę w stronę chłopca by pogłaskać go po policzku. Chłopiec obudził się.
- Tata? Czy ja umrę?- Chłopiec usiadł wypowiadając te słowa i spoglądając w oczy ojca.
- Nie! Synku! - Zszokowany pytaniem chłopca zaczął go tulić - Skąd ci to przyszło do głowy.
- Mama ciągle płacze gdy mnie widzi... Ostatnio traktuje mnie.. Jakbym miał umrzeć.. traktujecie mnie tak jak Mandane. Kiedyś... Ona zginęła.
Mandana było czarnowłosą 10-letnią dziewczynką z sąsiedniego domu. Została zabrana 3 miesiące temu. Rodzice chłopca uznali, że lepiej będzie gdy powiedzą że umarła. Nie wiedzieli, że jego ich syn będzie następny, nikt nie wiedział, że będą chcieli tak szybko zabrać następnych.
- Mandana żyje mój synu. Zabrali ją źli ludzie do okropnego miejsca. Lecz ona żyje i pewnie z całych sił próbuje wrócić do domu. Przykro mi synku.. Że cię okłamywaliśmy. Przepraszam... za wszystko...
- Czy ja też zostanę zabrany?! Ja nie chcę! Ja chcę tu zostać! Nie pozwól im ojcze! Ja was kocham! Ja chce zostać! Będę pomagał więcej! Cały czas będę pracował! Tylko pozwól mi zostać! - chłopiec bił mężczyznę po plecach. Przycisnął chłopca do swej klatki piersiowej. I przez łzy wydusił jedynie “Przykro mi... Przepraszam”
Żadnych gwiazd, ani księżyca tej nocy nie było widać nad miastem. Mrok jaki zapadł dodawał grozę wydarzenia, jaki miał niebawem nadejść. Wóz ciągnięty przez dwa konie ospale podążał do centrum. Zebranych już 6 rodzin czeka na odrażającego gościa. Płacz ustał, gdy tylko wóz zatrzymał się kilka metrów od nich. Mężczyzna w starej zakapturzonej szacie, podniósł dłoń i wskazał palcem na pierwsze dziecko.
Dziewczynka od razu ruszyła w stronę wozu, jak by w transie. Rodzina pozostała z tyłu opłakując swoje dziecko. Pociecha rodziny weszła na tył wozu i zasnęła opadając powoli na deski. Szlochanie towarzyszące tej sytuacji stało się głośniejsze, dziecko jedno po drugim wsiadało do wozu. Gdy ostatnie ruszyło w stronę zakapturzonego, Alicja minęła chłopca biegnąc w stronę wozu. Chwyciła mężczyznę w szacie za rękę i zaczęła go błagać. Nagle kobieta osunęła się na ziemię i zaczęła krzyczeć z bólu. Mąż podbiegł do niej wykrzykując jej imię. Gdy tylko stanął przy niej zobaczył, że ręce już prawie całe zamieniły się w kamień. Kobieta krzyczała, błagała, by ich zostawił, lecz zakapturzony wydawał się głuchy na te prośby. Ostatnie dziecko już opadło z tyłu wozu. Mężczyzna wykonał malutki gest lewą ręką i czarna płachta opadła zasłaniając wszystkie maleństwa jakie wiezie. Wóz ruszył dalej, zostawiając po sobie cierpienie wielu rodzin. Gdy tylko pojazd się oddalił, wszyscy podbiegli do Alicji i jej męża w tulonych w siebie. Alicja już prawie w całości była zamieniona w kamień, jej mąż mimo, iż ten czar zaczął zamieniać i jego. Nie puścił swojej małżonki, w milczeniu czekał na nieuniknione.
Szukasz szablonu na stronę internetową lub miejsca gdzie znajdziesz gotowe szablony blogger wejdź na brodateszablony.pl

4 komentarze:
Hej... opowiadanie zapowiada sie naprawde ciekawie:D
mam nadzieje ze w najblizszej przyszlosci dodasz kolejny rozdzial:D
pozdrawaim i zycze mnostwa weny:**
katrin
Mam nadzieję,że już niedługo pojawi się tutaj kolejny rozdział ;)
nooo fajne ;] czekam na więcej
obrazek sam robiles?
Prześlij komentarz